Wybralam sie dzis do Galerii Narodowej, zeby obejrzec reklamowana wielkimi plakatami wystawe Williama Blake'a. Trzeba wiedziec, ze Galerie Narodowe przy Princes Street to dwa neoklasycystyczne budynki teoretycznie polaczone podziemiami - a w praktyce, jak sie okazalo nie. W kazdym razie obeszlam je tez dookola, weszlam na pietro, gdzie byli Rafael i Cranach, ale po Blake'u ani sladu. (Jeden z panow pilnujacych obrazow i porzadku siedzial na okazalym krzesle i na kawalku papieru szkicowal konia - z glowy zupelnie).
W kazdym razie okazalo sie, ze nie jestem w swojej wedrowce odosobniona, bo razem ze mna wedrowala para prosto z zakupow z jednego z pobliskich domow towarowych - niosaca wielkie torby z napisem"Jenners" - widocznie chcieli zobaczyc nie tylko galerie handlowe.
W koncu spytalismy sie Pana Z Obslugi i podazylismy z powrotem. (Cale muzeum bylo w sumie pelne ludzi z zakupami).
Okazalo sie, ze trop prowadzil, do polozonej na najnizszym poziomie galerii malarstwa szkockiego. Tam na przeciwko wejscia widniala strzalka z napisem Blake - udalam sie w kierunku przez nia wskazywanym - zrobilam kolko, by znalezc sie w punkcie wyjscia.
Oczywsicie, ze szukalam kolorowych obrazkow - a tym razem byly to zgromadzone na jednej scianie grafiki - ilustracje do
Ksiegi Hioba
Jak na tyle szukania to znalezisko nie bylo satysfakcjonujace - a na jednej z ilustracji znalazlam literowke.
Ale to chyba dlatego, ze w ogole nie przepadam za Blake'iem.
Saturday, 13 October 2007
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
2 comments:
Hej, to ja Jarząbek, patrze czy sie dopisało
:)
Post a Comment