
Jako, ze juz trzeci raz wpisuje ten tekst za kazdym razem znika on tajemniczo - wiec napisze tylko, ze bylam dzis w Royal Botanic Garden, gdzie roilo sie od szarych bezczelnych wiewiorek i zwiedzajacych. Bezczelnosc wiewiorek polega na tym, ze udaja niesmiale. podskakuja skradajac sie - ale nie przeszkadza im to w wyrywaniu ludziom pozywienia z rak.
Jako, ze zblizala sie godzina zamkniecia ogrodu zdazylam zobaczyc szklarnie, palmiarnie i wielki zywoplot z ostrokrzewu. Ostrokrzew - jak wiem z ksiazki Edith Nesbit opisujacej przygody rodzenstwa Bastable'ow jest swietny do robienia swiatecznego puddingu - mysle, ze ten tutaj zaspokoilby potrzeby na wszystkie swieta przez dobrych pare lat.
W szklarni widzialam tez jedna z najdziwniejszych i najbardziej odstreczajacyh rzeczy w moim zyciu. W dziale z podwodnymi roslinami mieszka afrykanska zaba albinoska i biedaczka jest okropna. Mam nadzieje, ze nie przysni mi sie w nocy.
No comments:
Post a Comment