Saturday, 10 November 2007

Babel

Nie ukrywam, ze mam czasem problem z dogadaniem sie z co poniektorymi osobami tutaj. Ale w dniu wczorajszym miala miejsce historyjka taka: latalam miedzy agencja pracy a roznymi innymi miejscami i w pewnym momencie zaistniala koniecznosc przefaxowania dokumentow - zagadnieta na Grassmarket kobieta potwierdzila moje podejrzenia, ze czesto "male sklepiki" dysponuja faxami. Poszlam wiec do takiego i spytalam czlowieka za kasa, czy ma fax - odpowiedzial przeciagle yes - szczesliwa zaczelam na ladzie chlodniczej przygotowywac dokumenty - on caly czas przygladal mi sie zza kasy - po czym podalam mu papiery i numer faxu (napisany zreszta na odwrocie biletu do muzeum w Nesseberze - Bulgaria) z prosba o wyslanie. Pan przewertowal kartki, wczytal sie w tekst na pierwszej - potwierdzenie zatrudnienia - po czym z bezbrzeznym zdziwieniem spytal sie mnie "why are you giving me this?"
Szlam potem po ulicy i zastanawialam sie, jak zrozumial moje pytanie i jak surrealistyczna sytuacja to byla dla tego Pakistanczyka.

No comments: