jako, ze po nowym roku wszystko zwalnia (dygresja: waterstone's swoich pracownikow tez, niestety; a propos to z rozmow z roznymi ludzmi z pracy wynika, ze ogolnie firma czyni ciecia finansowe i szykuje zwolnienia na wyzszym poziomie niz niezostawienie sobie zadnego xmas tempsa na pamiatke - dziwne - bo codziennie przed praca mielismy minizebrania - z ktorych wynikalo, ze prawie dzien w dzien bijemy wszystkie rekordy sprzedazy i prognozy - ale... to juz zupelnie inna historia)
jako, ze po nowym roku wszystko zwalnia - apogeum osignawszy w swieta - to sklepy proponuja styczniowe wyprzedaze - podobno 26.12 - pod Nextem w Glasgow stala kolejka od wczesnych godzin rannych.
W kazdym razie ja tez przeszlam sie po sklepach, ktore wygladaly jak pola walki - kleby ubran lezaly wszedzie - na podlodze i pietrzyly sie w specjalnych pojemnikach - wsrod nich krazyli ludzie z obledem w oku.
Ja cos tam sobie kupilam tez - ale okazalo sie, ze wyprzedaze nie omijaja nawet charity shops - (sklepy prowadzone przez fundacje roznej masci - do ktorych oddaje sie uzywane ubrania, sprzety, plyty, ksiazki itp - a dochod ze sprzedazy przeznacza sie na dzialanie stowarzyszenia.)
Tak sie sklada, ze pobliska Nicolson i Clerk Street - gdzie mieszkamy to istne zaglebie tych sklepow.
W antykwariacie Oxfam (organizacji, ktorej celem jest zwalczanie ubostwa na swiecie i wspieranie tzw. fair trade) kupilam sobie za pol i tak juz niskiej ceny klasyke roztrywki czyli Bridget Jones i Adriana Mole'a oraz klasyke dziecieca - czyli E. Nesbit i C.S.Lewisa. A takze - ze wzgledu na sentyment do nocnej zmiany - ksiazke, ktorej niezliczone egzemplarze musialam ukladac w stosy i oklejac naklejkami promocji 3 for 2.
Thursday, 10 January 2008
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment