Friday, 18 January 2008

nowy refren

wyglada na to, ze do sentencji "Lubie Leith" dolaczy kolejne zdanie, ktore co i rusz nasuwa mi sie na mysl - za kazdym razem - slusznosc poczynionych obserwacji zaskakuje mnie do tego stopnia, ze musze to wyrazic na nowo. Zdanie to brzmi - Ale ten Edynburg jest maly.
Wczoraj zupelnie przypadkiem spotkalam dwie osoby z pracy w ksiegarni - a mase tez jest ludzi, ktorych juz znam z widzenia i tez ich widuje na okraglo - to nie moze byc przypadek.
Wg wikipedii mieszka tu okolo 500 tys. ludzi. Byc moze widzialam juz wiekszosc z nich.
Samo miasto tez w miare poznawiania skrotow i kolejnych dzielnic kurczy sie jakos.
Pamietam jak pierwszego dnia siedzialam sobie przy Muzeach w Princes Gardens i pani z izby turystyki przeprowadzala ze mna ankiete - nt. Edynburga wlasnie - jednym z plusow - miasta, ktore mozna bylo wybrac bylo wlasnie to, ze w wiekszosc miejsc mozna dojsc na piechote - bo to prawda. Co wiecej - inni tez to chyab zauwazyli.
Koncze wlasnie czytac ksiazke - ktora dostalam na Gwiazdke - kryminal lokalnego autora, ktorego slawa juz dawno wykroczyla poza Edynburg. Ian Rankin
opisuje morderstwa i kradzieze dziejace sie w miescie - glownym bohaterem jest inspektor tutejszej policji John Rebus. W "Black Book" Rebus zostaje wyrzucony z domu przez swoja partnerke - wrociwszy do domu zastaje walizki w ogrodku i przeprowadza sie do swojego mieszkania, ktore zdazyl juz wynajac studentom. W miedzyczasie przemierza znane nam juz ulice i zaulki w poszukiwaniu przestepcow. W pewnym momencie ze zdumieniem dowiaduje sie, ze kryzys jego zwiazku nie jest tajemnica dla kolegow i kolezanek z pracy i wszyscy juz wiedza, ze pomieszkuje katem ze studentami, bo Patience (nomen omen - cierpliwosc) stracila cierpliwosc do poznych powrotow i niedotrzymywania slowa.
- How the hell do you know about that?
- Come on. John, this is Edinburgh. You want to keep secrets, move somewhere bigger than a village"

Ian Rankin, Black Book, s. 201.

No comments: